Nareszcie dzwonek.Nie czekając na Lil zabrałam swoją torbę i wybiegłam z klasy.Lekcja była nudna przez połowę nasza nauczycielka czytała nam regulamin,a reszta lekcji to był czas wolny.
-Gdzie się tobie tak śpieszy?-moja przyjaciółka złapała mnie za rękę.
-Jak najdalej.Nie słyszałaś go "zadarłaś nie z tymi co trzeba"-zaczęłam go przedrzeźniać niskim głosem.Chciałam jak najdalej uciec..Chociaż wiedziałam,że i tak się dzisiaj jeszcze z nim spotkam,przecież był w mojej klasie a przed nami jeszcze 6 lekcji.
-Nie mów,że teraz się cykasz po tym jak mu nagadałaś.Dziewczyno szacun-objeła mnie ramieniem.
-Ugh.. ty niczego nie rozumiesz prawda.Widziałaś tego kolesia.Nie chce mieć przesrane w szkole już pierwszego dnia.-otworzyłam swoją nową szafkę i wrzuciłam do niej torbę,Super jeszcze teraz w-f.-Ćwiczysz?
-Proszę Cię postawiłaś tylko na swoim ,przecież nie zabiję Ciebie za to,że zajęłaś jego miejsce.-zaśmiała się-Nie mam stroju dzisiaj.
-To ja też nie ćwiczę-wcisnęłam z powrotem worek do szafki,a wzięłam swój telefon.Minęła dopiero pierwsza lekcja a ja już chciałam wracać do domu.
-Harry Styles i Zayn Malik proszeni do gabinetu dyrektora-usłyszałam przez głośniki.Wystarczyło tylko jedno spojrzenie w stronę mojej przyjaciółki i od razu obrałyśmy kierunek w stronę sekretariatu.
-Myślisz,że chodzi o tą bójkę?-Lil cały czas podążała za mną.Ledwo mnie doganiając.Byłam wkurzona,ale nie na mojego brata.Stylesowi się należało.Po prostu byłam zła na tą całą sytuację,Zayn wpakował się w kłopoty i to już w pierwszy dzień szkoły.W tamtym roku również nie raz rodzice byli wzywani do szkoły,przez wybryki mojego braciszka.Ale obiecywał,że w tym roku się to już skończy,że idzie już do 2 klasy,że będzie poważniejszy.Taaa widać właśnie. Nagle zabrzmiał dzwonek na lekcje.Walić to.
-Zayn-zauważyłam mojego braciszka,a za nim wkurzonego Stylesa.
-Rose idź na lekcje-zgromił mnie spojrzeniem
-Żartujesz prawda-uniosłam brwi.-Masz przejebane wiesz o tym jak rodzice się dowiedzą to..
-Nie dowiedzą się.Nie powiesz im.
-Oj żebyś się nie zdziwił-nie byłam taka ale sam sobie na to zasłużył.
-Sama widziałaś co on zrobił więc przyjebał bym mu tak czy siak,a że stało się to w pierwszy dzień to nie moja wina.-No fakt zachował się jak dupek dobierając się do dziewczyny która ma chłopaka.
Nagle ktoś oparł się o mnie ręką.
-Szybciej sie nie dało-wydyszała Lilian ledwo łapiąc oddech. No tak zawsze miała słabą kondycje.
-Co Malik dziewczyna przyszłą Cie bronić do dyrektora,czy może będzie się za Ciebie biła-zaśmiał się opierając o ścianę.Widziałam jak mięśnie Zayna się napinają.
-Jestem jego siostrą idioto-burknęłam.Na jego twarzy wymalowało się zdziwienie.Spoglądał co chwile to na mnie to na Zayna.
-Bardzo podobni.Na twoim miejscu Malik zapytał bym się matki czy się z kimś nie puściła.- niewidzialna lina która trzymała Zayna w miejscu momentalnie pękła i rzucił się na chłopaka przyciskając go do ściany.Przesadził.Nie miałam zamiaru powstrzymywać go ponownie,ponieważ ten chłopak zasłużył sobie na porządny wpierdol.
-Co tym razem nie powstrzymasz swojego braciszka?-zaśmiał się na co otrzymał cios kolanem w brzuch.
-Nie ponieważ tacy idioci jak ty zasługują sobie na to by obić im facjatę.
-Co tu się dzieje?-z gabinetu wyszedł dyrektor.-Zayn co ty wyprawiasz-odciągnął mojego brata od chłopaka który był w pół zgięty.Wydawało by się ,że bardzo boli go brzuch,po ciosie jaki mu zadał. Uniósł lekko głowę tak,że połowę jego twarzy zasłaniały jego loki.Uśmiechnął się lekko do mnie i puścił oczko.Udawał.
-Nic Ci nie jest?-zapytał dyrektor łapiąc go za rękę pomagając mu się wyprostować.
-Auu boli-ponownie zgiął się w pół.Co za sukinsyn.Patrzyłam na tą całą szopkę nie dowierzając.
-Zayn do mojego gabinetu a wy dwie zaprowadzicie go do pielęgniarki.
-Nie nie trzeba dam radę sam.-udawał,że znowu próbuje się wyprostować lecz po chwili z sykiem znowu zgiął sie w pół.-Chociaż..Rose pomożesz mi prawda-podniósł na mnie wzrok.Że co?
-Ja muszę iść na lekcje panie dyrektorze ja..
-Jaką lekcje macie teraz?
-Wychowanie-fizyczne-odpowiedziała Lilian
-No więc nie ma problemu,nie widzę u Ciebie stroju więc możesz pomóc koledze a ty wracaj na lekcje-zwrócił się do mojej przyjaciółki.
-Oczywiście-odpowiedziała i już jej nie było.To żarty?Spojrzałam przerażona na Zayna.
-Pomóż mi -szepnęłam
-Uważam,że jemu nie jest potrzebna pielęgniarka tylko dobry psychiatra-odezwał się mój brat.
-Dość tego już zdecydowałem Malik do biura,a wy dwoje do higienistki.-No to po mnie.Spojrzałam na Stylesa z pogardą.
-Może mi pomożesz?-jeszcze czego?pomyślałam lecz oczywiście dyrektor nadal stał i nas obserwował.Wzięłam go pod rękę gdy uszliśmy kawałek usłyszałam jak drzwi do gabinetu się zamykają.Nie wahając się ani chwili popchnęłam chłopaka na ścianę.W zamian usłyszałam jego śmiech.
-Dobry jestem nie-stanął dumnie opierając się o ścianę.
-Nie ujdzie Ci to płazem.-warknęłam podchodząc do chłopaka.Zaczynał mi działać na nerwy.Mam dosyć tej szkoły a tym bardziej jego.
-Pierw zniszczę twojego brata ,a potem wezmę się za Ciebie.
Wow mega! Nieźle się zapowiada xd <3
OdpowiedzUsuń