-Stary nic nie zrobisz to twoja laska-kolega Zayna szturchnął go w ramię.
-Przestań go podpuszczać-miałam ochotę walnąć tego głupiego blondynka.Skoro był kolega Zayna to dobrze wiedział jak to się skończy.I nie myliłam się ani trochę,po chwili Zayn był już w drodze do flirtującej pary.Miałam złe przeczucia.Więc nie myśląc ani chwili rzuciłam torbę pod ścianę i ruszyłam za nim.Nie było dobrze widziałam jak mięśnie Zayna napinają się z każdym krokiem gdy się do nich zbliżał.
-Co Styles lubisz sobie przywłaszczać nie swoje dziewczyny?!-popchnął chłopaka na szafki.Co nie uszło uwadze wielu uczniów.No i zaczęło się przedstawienie.
-Zayn..-krzyknęła zszokowana Emilly
-Zamknij się-odwrócił do niej głowę,lecz po chwili znowu całą swoją uwagę zwrócił na chłopaku którego trzymał za koszulkę.
-Może po prostu już jej nie wystarczasz Malik-zaśmiał się mu w twarz.
-Uuu..-pół szkoły zebrało się na korytarzu,a uczniów nie ubywało wręcz przeciwnie.To chyba jakiś żart.Co ten chłopak wyprawia on igra z ogniem.Na Zayna to podziałało jak płachta na byka,ponownie walnął chłopakiem o szafki,tylko tym razem Styles rzucił się na niego w odwecie.Wszyscy stali i obserwowali bójkę.
-Zayn-krzyknęłam lecz on mnie nie usłyszał był za duży hałas.Wszyscy krzyczeli ich nazwiska.Nagle mój brat został przyciśnięty do szafki tuż obok mnie lecz nie trwało to długo,ponieważ z wielkim impetem odepchnął od siebie chłopaka.Przy czym przywalił mu nieźle w nos.Miałam szansę by złapać go za rękę.Na co zgromił mnie spojrzeniem.
-Nie jest tego warta uwierz.Jeżeli złapią Cię na bójce mogą wywalić Ciebie z drużyny.
-Stary on na to zasługuję-krzyknął jego kolega który stał obok mnie.
-Zamknij się!-wydarłam się do niego-Chodź-odciągnęłam brata za rękę
-Co Malik wymiękasz?-zaśmiał się i otarł strużkę krwi która spływała po jego buzi.Chłopak wyrwał się z mojego uścisku,lecz w porę zdążyłam go znowu złapać.-Podpuszcza Cię nie daj się.-Zayn obejrzał się jeszcze raz za siebie i ruszył w stronę wyjścia.W tym samym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje.Szybko podbiegłam po swoją torbę którą zostawiłam obok Lilian.
-Ale akcja-dziewczyna była zafascynowana przedstawieniem które miało miejsce przed chwilą na korytarzu.
-Zayn nie odpuści-westchnęłam.-Gdzie teraz mamy?
-Angielski z wychowawczynią.Ponoć to straszna jędza-na jej komentarz od razu się zaczęłam śmiać.W poprzedniej szkole Lil za swoich wrogów uważała wszystkich nauczycieli.Ponieważ jak to ona uważała wszyscy się na nią uczepili i dlatego miała takie złe oceny.-W jakiej klasie?
-306 to jest gdzieś..-zaczęła się okręcać wokół własnej osi by w końcu wskazać kierunek
-Gdzieś na drugim końcu szkoły-mruknęłam-Jak nic się spóźnimy
-A może jednak nie chodź szybko-pociągnęła mnie w głąb korytarza.Pod naszą klasą nadal stały osoby.
-Uff...masz szczęście że zdążyłyśmy
-Czemu ja to przez twojego brata.
-Taak ale to nie on stał pod szkołą i się jarał tym,że jest w Collegu.
-Nie marudź już pamiętaj ostatnie dwie ławki nasze
-Nie widzę tego inaczej-przybiłam z nią piątkę.Akurat przed klasą pojawiła się nauczycielka.Wyobrażałam ją sobie całkowicie inaczej.
-Wejdźcie do klasy ja muszę wrócić po dziennik-gdy tylko drzwi klasy się otworzyły wszyscy rzucili się by zdobyć jak najlepsze miejsca.Czyli ławki jak najdalej od biurka nauczyciela. Może i stałyśmy na końcu,ale jakoś udało nam się przecisnąć pomiędzy uczniami,by zająć dwie ostatnie ławki i to jeszcze koło siebie.
-Jakoś sobie inaczej wyobrażałam naszą wychowawczynie,chociaż nie mówię że mi się nie podoba od razu widać,że to ona podpasowuje się do uczniów a nie na odwrót.
-Nie mam zamiaru tego wykorzystywać-mruknęłam wyciągając zeszyt
-A ja tak i to nie raz-Lilian uśmiechnęła się od ucha do ucha i rozsiadła się wygodnie na swoim krześle.
-Sorry dziewczynki ale chyba nie znacie jeszcze zasad to nasze miejsca-przed nami stanęło dwóch chłopaków.Poznałam jednego z nich to Styles.Widać było jeszcze opuchnięty nos po bójce z moim bratem.Zresztą należało mu się, po za tym nie myślałam,że Emilly jest taką dziwką.Gdy do nas przychodziła wydawała się całkiem inną dziewczyną.
-Zasad?-zaśmiała się Lilian-To ja tu teraz ustalam nowe zasady od teraz to są nasze miejsca.
-Śnisz słonko...jesteśmy o rok starsi w niższej klasie i mamy prawo do swoich ławek do końca szkoły
-Kto ustalał tak pojebane reguły?-Co ja robię?Po co ja się odzywam sama nie potrzebnie wpędzam się w kłopoty-Po za tym jak nie umiecie zdać do kolejnej klasy to już wasz problem.Nie ma takiej siły co by mnie skłoniła do opuszczenia tego miejsca.-Co we mnie wstąpiło?Jak nic po mnie.Lilian spojrzała na mnie zdziwiona z uśmiechem na twarzy.A ja momentalnie zamarłam..
-Uuu...dziewczyna Malika Ci się przeciwstawiła Styles uważaj bo zaraz się jeszcze na Ciebie rzuci-zaśmiał się jego kolega na co zmroził go wzrokiem
-Posłuchaj kochanie-nachylił się nade mną opierając się o mój stolik-po pierwsze te reguły są moje a po drugie zadarłaś nie z tymi osobami co trzeba-warknął.Po czym odszedł wyganiając przed nami jakiś dwóch kujonów by zająć ich miejsca.
Super no to po mnie.Oparłam głowę na rękach zakrywając twarz włosami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz